Koreańskie celadony

 

4,2
fot. Edward Koprowski

Autor:Bogna Łakomska

Ostatnio PME w Warszawie wzbogaciło swoją kolekcję o kilka wysokiej jakości obiektów ceramicznych koreańskiego pochodzenia. Wśród nich znalazły się 4 celadonowe miseczki z czasów dynastii Goryeo (918-1392). Celadon to nazwa odnosząca się do ceramiki pokrytej przezroczystą, nieco spękaną glazurą o zielonkawej, szarej tudzież niebieskawej barwie. Ten rodzaj ceramiki wywodzi się z Chin, gdzie w IX wieku w piecach Longquan w prowincji Zhejiang wypalono pierwsze tego typu egzemplarze. Sama nazwa „celadon” w Europie wzięła się prawdopodobnie od koloru szat, w jakie ubierał się bohater francuskiego XVII-wiecznego romansu autorstwa Honoré d’Urfé – o imieniu Celadon właśnie. Niemniej istnieje również prawdopodobieństwo, iż nazwa ta wywodzi się od imienia Sułtana Saladyna (Salaha ad-Dina), który w II poł. XII wieku przesłał w prezencie Sułtanowi Syrii ok. 40 sztuk wspomnianej ceramiki. Trzecia koncepcja mówi o pochodzeniu terminu od słów sila i dhara oznaczających w sanskrycie „zielony” oraz „kamień”. Z kolei w języku chińskim tego rodzaju przedmioty nazywa się qingci 青瓷, czyli po prostu „zieloną ceramiką”, a w języku koreańskim cheongjia 청자, czyli „niebieskimi rzeczami”.

 

Czytaj dalej „Koreańskie celadony”

Bóg-słoń, Bóg-łakomczuch

PME 22216,1 E Fot. Edward Koprowski

Autor: Magdalena Guziejko

Bóg Ganeśa, zwany też Ganpati, jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych i najsympatyczniejszych bóstw hinduskiego panteonu. Jego wygląd jest bardzo charakterystyczny: ma on głowę słonia, jeden ułamany kieł, wydatny brzuch i kilka rąk trzymających atrybuty władzy. Ze stoickim spokojem zasiada na swoim niepozornym wierzchowcu: małej myszy. Skąd jednak głowa słonia i złamany kieł?

Zacznijmy może od pojawienia się Ganesi na świecie, nie był on bowiem biologicznym dzieckiem Śiwy (jednego z hinduskiej „trójcy”, boga-niszczyciela) i Parwati. Bogini ulepiła chłopca własnoręcznie z kurkumy i tchnęła w niego życie, a potem postawiła na straży swojej łaźni, by móc w spokoju iść się kąpać. Gdy Śiwa – po czasie spędzonym w górach na medytacji – wrócił do domu, udał się prosto do swojej małżonki. Drogę jednak zastąpił mu mały, obcy chłopiec, który z uporem bronił dostępu do łaźni. Rozwścieczony bóg zesłał na nieposłusznego Ganesię armię swoich demonów, a w końcu sam odciął mu głowę. Chwilę później pojawiła się roztrzęsiona Parwati, domagająca się przywrócenia do życia swojego „syna”. Skruszony Śiwa zarządził, iż chłopiec otrzyma głowę pierwszego napotkanego zwierzęcia – traf chciał, iż był to akurat słoń.

Czytaj dalej „Bóg-słoń, Bóg-łakomczuch”

Gdzie Simba mówi dobranoc – Samuel

Interesy w Afryce to zawsze okazja do towarzyskiej rozmowy i spotkania z ludźmi ciekawymi świata. Lumumbashi, Kongo (fot. Aggatter)
Interesy w Afryce to zawsze okazja do towarzyskiej rozmowy i spotkania z ludźmi ciekawymi świata. Lumumbashi, Kongo (fot. Aggatter)

Autor: Dariusz Skonieczko

To jest kolejny wielki dzień Samuela. Wielki interes zostanie dopięty. Z Azjatami zawsze dobrze robi się interesy. Trzeba tylko dopilnować szczegółów. Tak jak uczył go Pan Richards w Londynie. Dlatego Samuel dokładnie wiąże krawat. Delikatnie ujmuje buty i wsuwa je na czarne, gładziutkie skarpety. Garnitur jest w nienagannym stanie. Samuel uważa, że tropiki, żar, słońce tylko podkreślają wymowę garnituru. Z lubością dotknął dopiero co ogolonej twarzy.

– Tak wygląda londyńczyk – pomyślał, rzucając okiem na lustro przy drzwiach.

Samochód 4×4. Czarny. Skórzana tapicerka. Muzyka. Samuel lubi drganie muzyki. Tak jak w klubach w Londynie i Bristolu. Ileż się miłych rzeczy wydarzyło…

Czytaj dalej „Gdzie Simba mówi dobranoc – Samuel”

Gdzie Simba mówi dobranoc – Pan Wojtek je wykwintne śniadanie

Okolice Kumba. Kamerun (fot. Maciej Klósak)

Autor: Dariusz Skonieczko

Wszystkie restauracje hotelowe w Afryce wyglądają podobnie podczas śniadań. Sala ze stołami pokrytymi białymi obrusami. Pojemniczki na przyprawy. Czasem jakiś kwiatek. W okolicach okna stół szwedzki. Wędliny, ser, mleko, herbata, chrupki, jajka. Po sali kręcą się kelnerki, sprzątając zużyte naczynia. Nad wszystkim czuwa oberkelner. Zwykle wysoki, postawny Afrykańczyk w białej koszuli z krótkim rękawem. Często w okularach. Szkła to zazwyczaj zerówki, które w parze z delikatnie wygoloną brodą robią wrażenie charyzmatyczne. Patrzy sokolim wzorkiem z podeściku, na którym stoi, lub schodków, czy kelnerki spełniają swe powinności, czy na stołach niczego nie brakuje i czy goście są zadowoleni. Jest niczym lew gotów jednym machnięciem łapy przetrącić kark intruzowi.

Czytaj dalej „Gdzie Simba mówi dobranoc – Pan Wojtek je wykwintne śniadanie”

Gdzie Simba mówi dobranoc – Comedy, wnuk bezzębnej kobiety

Wieś Simwange, okolice Hwange, Zimbabwe. Lokalna gwiazda futbolu Joshua wraz z rodziną (fot. Dariusz Skonieczko)

Autor: Dariusz Skonieczko

Comedy ma siedem lat. Jest wnukiem bezzębnej kobiety. Babcia pochodzi z plemienia, które dziewczynkom przechodzącym w wiek kobiecy usuwa górne jedynki. Przy użyciu toporka lub kubeczka metalowego. Taki miejscowy koloryt.

Comedy ma wakacje. Całe dnie coś robi. Biega, udaje, że poluje. Ponad wszystko lubi grać w piłkę. Niedawno chłopcy z wioski dostali nowy sprzęt. Piłkę mniejszą niż normalna, ale zawsze. Nie trzeba już biegać za zrolowanymi szmatami.

Czytaj dalej „Gdzie Simba mówi dobranoc – Comedy, wnuk bezzębnej kobiety”

Kilka słów wstępu o projekcie „Etnografia Karpat”

Polska, Grojcowianie, [CC BY-SA 3.0], via Wikimedia Commons
Inicjatywa GLAM-Wiki to współpraca największej encyklopedii internetowej – Wikipedii – z instytucjami kultury z całego świata. Anglojęzyczny skrót GLAM oznacza „Galleries, Libraries, Archives and Museums”, ale w projektach GLAM-Wiki biorą udział także instytucje publiczne, a nawet ogrody botaniczne i zoologiczne. Współpraca z Wikipedią pozwala w łatwy i nowoczesny sposób dzielić się swoimi zbiorami, materiałami oraz zebranymi informacjami z ludźmi na całym świecie – do projektu z chęcią dołączyło więc Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie. Wspólnie z Wikipedystami pracownicy muzeum dokumentują dziedzictwo etnograficzne niezwykłego regionu karpackiego.

Czytaj dalej „Kilka słów wstępu o projekcie „Etnografia Karpat””

Nosimy kulturę, czyli o najnowszej współpracy z Google

Leona Bierkowska, Aniela Gawlikowska, papier, rysunek tuszem, 1906, Arch. PME I1203a

Autor: Patryk Pawlaczyk

Część z Was (ciekawe jak duża?), na pewno przebiera nogami w oczekiwaniu na polską edycję „Vogue”. To szacowne pismo doczekało się lokalnych edycji w 23 krajach świata. W końcu czas na Polskę. Co jest ciekawe, informacja prasowa na ten temat zbiegła się z innym ważnym wydarzeniem. 8 czerwca w ramach Google Art Project zadebiutowała platforma We Wear Culture – wirtualna wystawa, o której mogliście już przeczytać na naszych stronach.

Czytaj dalej „Nosimy kulturę, czyli o najnowszej współpracy z Google”

Res musealiae: Sianokosy – to koszenie siana czy trawy?

Kosa, Kleszczele, PME 8492 (fot. Edward Koprowski)

Autor: Małgorzata Jaszczołt

Słowo „sianokosy” wydaje się być naturalną zbitką wyrazów „siano” i „kosa”, chociaż nie trawę się kosi i określenie tego gospodarskiego zajęcia tym mianem wydaje się nielogiczne. „Ale znaczenie wyrazu złożonego nie musi być sumą znaczeń jego części składowych. (…) «Sianokos» (współcześnie częściej w liczbie mnogiej «sianokosy») to pierwotnie «koszenie traw na siano» (…) oraz «czas koszenia, suszenia traw i zbioru siana z pól». A zatem w zakres definicji wyrazu «sianokos(y)» wchodzą również znaczenia wyrazów podstawowych «siano» i «kosić»”[1]. Warto też dodać, że w dawnej polszczyźnie wyraz „sianożęć” || „sianożęcie” był używany w podobnym znaczeniu. Oznaczał „łąkę do koszenia trawy na siano”, a także „skoszoną trawę” i „siano” oraz „czas koszenia, suszenia traw”.

Czytaj dalej „Res musealiae: Sianokosy – to koszenie siana czy trawy?”

Gdzie Simba mówi dobranoc – Karuzela czasu

Samolot startujący z lotniska w Harare, fot. Dariusz Skonieczko

Autor: Dariusz Skonieczko

Simon Mann. Najemnik. Jakiś czas temu ukazała się książka jego autorstwa („Pies wojny”), poświęcona kilku afrykańskim wojnom, w których brał udział. Lektura ciekawa, nawet wciągająca i budząca emocje. Oczywiście sam autor – zarzekający się, że w nieudanym zamachu stanu w Gwinei Równikowej w 2003 roku chodziło mu o obalenie krwawego tyrana Obianga, a złoża ropy były w zasadzie elementem krajobrazu – jest tak samo wiarygodny jak rockman w niedzielę rano w telewizji śniadaniowej. Dziś każdy może kreować swój wizerunek na potrzeby chwili. Cóż, czasy się zmieniają. Choć Afryki oczywiście niespecjalnie to dotyczy. Tu raczej to, kim się rodzisz, rzutuje na całe przyszłe życie. Czas jest bardzo względny. Życie toczy się aż do śmierci, ropa płynie, a samoloty, którymi jeszcze niedawno Mann podróżował wraz z 69 najemnikami, stoją na lotniskach w Harare i Malabo, poddając się działaniu czasu.

Czytaj dalej „Gdzie Simba mówi dobranoc – Karuzela czasu”

Zestaw komunijny

fot. M. Weremiejewicz

Autor: Paweł Matwiejczuk

Komunia, czyli wspólne spożywanie chleba i wina, stanowi dla większości chrześcijan centralny element życia religijnego. Różne są koncepcje odnoszące się do sposobu pojmowania komunii. Stare denominacje chrześcijańskie – katolicy, prawosławni i luteranie – nauczają o realnej obecności Chrystusa pod postaciami chleba i wina. Denominacje wywodzące się z tradycji helweckiej, zapoczątkowanej przez Huldricha Zwingliego (1484-1531) i kontynuowanej przez Jana Kalwina (1509-1564), traktują komunię wyłącznie jako symbol i znak obecności Chrystusa.

Czytaj dalej „Zestaw komunijny”