Pocztówka z terenu: kapliczka w Bogdanówce.

Kaplica pod Koskową Górą (fot. Jerzy Opioła -https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=20353877)

Autor: Justyna Laskowska – Otwinowska

Od czerwca br. realizujemy projekt badawczy „Odkrywanie skarbów dziedzictwa południowej Małopolski”, który pozwala nam na zapoznanie się z kultura ludowa kilku grup Górali Małopolskich: Kliszczakami, Zagórzanami, Góralami Biały i Czarnymi, Orawskimi i Spiskimi, Babiogórskimi i Pienińskimi. Mając nadzieję, że czytelników naszego bloga zainteresują ciekawostki z badań etnograficznych w terenie, postanowiłam otworzyć nowy cykl „pocztówkowy”.  Swoje relacje rozpocznę historią zasłyszaną od informatora  z Bogdanówki koło Tokarni, miejscowości leżącej między Krakowem a Jordanowem.

Czytaj dalej „Pocztówka z terenu: kapliczka w Bogdanówce.”

Reklamy

Mądrość była Polką…

Zofia Pęksowa, Curie Skłodowska – Mądrość, PME 42760 Fot. Edward Koprowski

Autor: Paweł Matwiejczuk

Obraz Eweliny Pęksowej Curie Skłodowska – Mądrość zdumiewa rozmiarami, paletą barw, a przede wszystkim tytułem jaki zakopiańska malarka nadała portretowi noblistki. Cnota mądrości, której alegorią stała się Marii Curie – Skłodowska (1867-1934) wskazuje jak długa i wielce wyboista była droga wybitnej polskiej uczonej do zdobycia powszechnego uznania.

 

Ciekawostką jest fakt, że swoje pierwsze doświadczenia fizyczne Maria Skłodowska przeprowadzała w pracowni ciotecznego brata znajdującej się w budynku Muzeum Przemysłu i Rolnictwa. Osiem lat później pod dachem wspomnianej instytucji znalazły schronienie Zbiory Etnograficzne czyli historyczna kolekcja naszego obecnego muzeum.

Czytaj dalej „Mądrość była Polką…”

Co robi etnograf w kuchni

Autor: Bratek Robotycki

Pierwsze asocjacje dla kuchni i etnografa to chłopskie jadło. Nie robię tu reklamy pewnej sieci jadłodajni, a jedynie chcę zobrazować wyobrażenia jakie o wiejskiej strawie mamy: omasty, marynaty, kiszenie, mięsiwa, kluski wielorakie. Przypadkowo wspomniany tu wyszynk i mu podobne serwują nam w menu w znacznej części regionalne tradycje wynalezione. Kolejnym skojarzeniem są przepisy babci i zwyczajowe świąteczne potrawy; są jeszcze i dociekliwe pytania o to czy kiszka, kaszanka i krupniok to, to samo, czy jedzono ziemniaki na śląsku, czym usiana jest historia kaszy, kto w nią dmuchał, czy do baby drożdżowej niezbędne są grzyby, no i jaki kolor ma barszcz? W ostatnim przypadku odpowiedź jest prosta – barwy ma narodowe…

Czytaj dalej „Co robi etnograf w kuchni”

Święto jarmarczne

PME Ar. N. 2475,9- Prostyń 1988, K.Chojnacki

Autor: Klara Sielicka-Baryłka

Historia europejskich jarmarków sięga średniowiecza; właśnie XII i XIII wiek uznajemy za czas rozkwitu systemu sprzedaży w formie wolnego handlu w Europie, trwającego kilka dni lub tygodni, opatrzonego tymczasowymi, specjalnymi prawami (m.in. tzw. pokój jarmarczny czy ograniczenie cechowego monopolu sprzedaży). Miasta jarmarczne, które wówczas powstały, do dziś w dużej liczbie zachowały ciągłość tej  tradycji, jak chociażby letni jarmark dominikański w Gdańsku (przerwa jedynie po II wojnie – 33 lata), płocki jarmark, także o średniowiecznych korzeniach, czy jarmarki francuskie (np. paryski czy w Strasburgu) lub te trochę późniejsze, bo XVI-wieczne jarmarki niemieckie (Norymberga, Kolonia). Inne, np. najstarsze i poważane jarmarki z Szampanii podupadły już pod koniec XIII wieku, gdy trasy przepływu towarów zmieniły się z lądowych na morskie.

Czytaj dalej „Święto jarmarczne”

Res musealiae: Kosz i motyka. Wykopkowe atrybuty.

Motyka – żeleżce, Ochojno, pow. krakowski, woj. małopolskie, wyk. 2007; PME 56603 Fot. K. Wodecka

Autor: Małgorzata Jaszczołt

Pod pojęciem „wykopki”, poza, wydawałoby się, najoczywistszym skojarzeniem z kopaniem ziemniaków (oraz innych roślin okopowych, np. buraków czy marchwi), kryją się także tzw. „wykopki” (określenie środowiskowe) archeologiczne, realizowane zarówno przez specjalistów, jak i amatorów. Ale o ile wykopki w poszukiwaniu skarbów są prowadzone od momentu, kiedy odmarznie ziemia do jesieni, to rytm wykopek rolniczych związany jest z cyklem wegetacji roślin okopowych. Właściwy termin wykopków wyznaczany jest przez stopień dojrzałości bulw ziemniaczanych – i to właśnie kopanie ziemniaków, również ze względu na duży areał ich upraw w Polsce, jest niemalże synonimem wykopków.

Czytaj dalej „Res musealiae: Kosz i motyka. Wykopkowe atrybuty.”

Spotkanie Dostojników w Lintong

„Spotkanie Dostojników w Lintong”, obraz malowany na szkle, Chiny koniec XVIII w. (?). Wymiary bez drewnianej ramy: 73 x 108 cm, w ramie: 86,5 x 122,5 cm.

Autor: Bogna Łakomska

„Spotkanie Dostojników w Lintong”, to tytuł obrazu namalowanego farbami olejnymi, a także złotymi emaliami na szkle, najprawdopodobniej w XVIII wieku lub na początku XIX wieku. Wymiary malowidła bez drewnianej ramy wynoszą: 73 x 108 cm, zaś w ramie: 86,5 x 122,5 cm. Autorstwo dzieła jest niejasne. Obraz trafił do Polski najprawdopodobniej przed II wojną światową, jako dar dla osoby prywatnej. Obecnie, znajduje się w kolekcji Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie (nr inw. PME 24447/E), jako znakomity przykład artystycznej wymiany między światem Zachodu a Chinami.

Czytaj dalej „Spotkanie Dostojników w Lintong”

Biurko pamiątkowo-etnograficzne

Figurka Ganeśi, indyjskiego boga-słonia (fot. Anahita Rezaei)

Autor: Magdalena Guziejko

Wśród stert papierów, druków i elektroniki niezbędnej do pracy, na moim biurku piętrzą się rzeczy całkowicie zbędne, ale jednak z pracą nieodłącznie związane. Pamiątki przywiezione przez znajomych, niekiedy własnoręcznie wykonane, wspomnienia po gościach Muzeum czy dzieła koleżanek z Muzeum Dla Dzieci. Przekrój od Azji po Ameryki.

Całymi dniami patrzy na mnie mały woskowy Ganeśa, hinduskie bóstwo, o którym już pisałam. Przyleciał ze mną pięć lat temu ze świątyni ustawionej na wysokiej skale (Rock Fort) w Trichy w południowych Indiach. Ma przynosić powodzenie i dostatek oraz usuwać przeszkody.

Czytaj dalej „Biurko pamiątkowo-etnograficzne”

Z cyklu „Pogrzeb w magazynie”: Nóż się w kieszeni otwiera

PME 59213,2
Fot. Edward Koprowski

Autor: Justyna Otwinowska

W dniach 7-8.06.2017 odbyła się
w PME w Warszawie konferencja dotycząca polskich badań historycznych i współczesnych, etnograficznych i archeologicznych, na obszarach Hiszpanii i Ameryki Południowej. Dzięki ciekawym referatom słuchacze mieli okazję zapoznać się z kulturą materialną, obrzędową, a także muzyczną tych regionów. Poruszane tematy zainspirowały mnie do zajrzenia do naszych magazynów w poszukiwaniu ciekawych przedmiotów związanych z omawianymi krajami. Urzekła mnie kolekcja zabytkowych składanych noży hiszpańskich, jak się okazało – inspirujących nabywców do dziś. Nawet obecnie na terenie Hiszpanii istnieją manufaktury specjalizujące się w produkcji specyficznych, charakterystycznych tylko dla swej „szkoły” ozdobnych scyzoryków. Przyjrzyjmy się opisowi etnograficznemu jednego z nich z naszej kolekcji:

Czytaj dalej „Z cyklu „Pogrzeb w magazynie”: Nóż się w kieszeni otwiera”

Res musealiae: Żniwa slow

Żniwa, Pominin, woj. łódzkie; Fot. K. Chojnacki, 1969; Arch. PME N. 596 kopia


Autor: Małgorzata Jaszczołt

Do II wojny światowej, kiedy zboża przeważały w areale upraw, żniwa były czasem szczególnym dla całej wiejskiej wspólnoty. Wieńczyły całoroczny cykl działań mających na celu uzyskanie dobrych plonów. Ten kulminacyjny czas sprzętu zbóż i najcięższej, najbardziej wytężonej pracy miał swoją oprawę i działania, które miały sprawić, by prace przebiegały pomyślnie. Za najlepsze do rozpoczęcia żniw uważano dni Matki Boskiej – środę lub sobotę. W dniu rozpoczęcia prac, przed tzw. pierwszym żęciem, w kościele święcono narzędzia żniwne, a pierwszego żęcia dokonywał powszechnie szanowany gospodarz. Szczególne właściwości przypisywano także pierwszym zebranym kłosom, które składano na krzyż i pierwszemu snopkowi, którego ziarna dodawano do pierwszego wiosennego siewu na dobry początek. Z kolei ostatnie kłosy i ostatni snopek uznawano za symbol całego zboża i zebranego plonu i także traktowano je szczególnie, np. na Podlasiu pozostawiano na polu w postaci tzw. przepiórki, a po wymłóceniu jego ziarno dodawano do ziarna siewnego dla zachowania ciągłości wegetacji i urodzaju, bo dobry zbiór gwarantował byt rodziny w nadchodzącym roku.

Czytaj dalej „Res musealiae: Żniwa slow”

Koreańskie celadony

 

4,2
fot. Edward Koprowski

Autor:Bogna Łakomska

Ostatnio PME w Warszawie wzbogaciło swoją kolekcję o kilka wysokiej jakości obiektów ceramicznych koreańskiego pochodzenia. Wśród nich znalazły się 4 celadonowe miseczki z czasów dynastii Goryeo (918-1392). Celadon to nazwa odnosząca się do ceramiki pokrytej przezroczystą, nieco spękaną glazurą o zielonkawej, szarej tudzież niebieskawej barwie. Ten rodzaj ceramiki wywodzi się z Chin, gdzie w IX wieku w piecach Longquan w prowincji Zhejiang wypalono pierwsze tego typu egzemplarze. Sama nazwa „celadon” w Europie wzięła się prawdopodobnie od koloru szat, w jakie ubierał się bohater francuskiego XVII-wiecznego romansu autorstwa Honoré d’Urfé – o imieniu Celadon właśnie. Niemniej istnieje również prawdopodobieństwo, iż nazwa ta wywodzi się od imienia Sułtana Saladyna (Salaha ad-Dina), który w II poł. XII wieku przesłał w prezencie Sułtanowi Syrii ok. 40 sztuk wspomnianej ceramiki. Trzecia koncepcja mówi o pochodzeniu terminu od słów sila i dhara oznaczających w sanskrycie „zielony” oraz „kamień”. Z kolei w języku chińskim tego rodzaju przedmioty nazywa się qingci 青瓷, czyli po prostu „zieloną ceramiką”, a w języku koreańskim cheongjia 청자, czyli „niebieskimi rzeczami”.

 

Czytaj dalej „Koreańskie celadony”