Res musealiae: Refleksje z magazynu ceramiki PME

Magazyn ceramiki (2) 2013, Fot. Mariusz Raniszewski

Kolekcja ceramiki Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie liczy ponad 6000 muzealiów. Są to okazy z terenu Polski i – w mniejszym zakresie – Europy. Jest to największa kolekcja ceramiki ludowej w Polsce.

Co dzisiaj komunikuje nam ten imponujący liczebnie zbiór? Najstarszy okaz pochodzi z początku XIX wieku, pozostałe poprzez wiek XIX i XX sięgają współczesności. Znajdziemy w nim reprezentacje wszystkich reaktywowanych po wojnie przedwojennych ośrodków ceramicznych[1]: całe „zagłębie” kieleckie: Chałupki, Ostrowiec Świętokrzyski, Rędocin, Kąty Denkowskie, pobliską słynną Iłżę[2], ale także Medynię Głogowska, Pawłów i Urzędów z Lubelszczyzny, podlaską Czarną Wieś, Łukę, Kleszczele, Siemiatycze, Białą Podlaską i wreszcie archaiczną ceramikę ze Studzianego Lasu (wykonywaną techniką walcową), dla kontrastu bolimowską kolorową półmajolikę rodziny Konopczyńskich z łowickiego Bolimowa[3] i słynne wyroby warsztatu Neclów z Chmielna na Kaszubach[4]. Nie wymieniłam tu wszystkich znanych ośrodków, które w większości już w chwili obecnej nie funkcjonują. Z tych z tradycjami „trzyma się” zaledwie kilka, m.in. Rędocin, w którym pracuje 4 garncarzy, Brodła k/Krakowa, gdzie został ostatni garncarz, Rabka-Zdrój, Czarna Wieś Kościelna oraz wspomniany Bolimów i Chmielno. Jako kontynuacja kolekcyjnych założeń – gromadzenia przykładów ceramiki wg ośrodków ceramicznych – do muzeum trafiają także współczesne wyroby. Zestawienie przedmiotów tej samej kategorii z różnych okresów daje możliwość analizy porównawczej. Twórczość garncarska nie jest dziedziną, w której zmiany zachodzą diametralnie, materiał wyjściowy pozostaje ten sam, formy naczyń są te same, niekiedy pojawiają się zmodyfikowane lub nowe, zdobnictwo występuje jako kontynuacja dawnych wzorów lub wprowadzane są nowe ornamenty (np. jeden z garncarzy z Brodeł[5] stosował jako ornament wałeczkowy koła od dziecięcych zabawek), zmieniły się szkliwa (z ołowiowych na chemiczne) i sposób wypału – z pieca opalanego drewnem na elektryczne (ale niektórzy garncarze pozostają ciągle przy tych tradycyjnych). Nie wszystkie przetworzenia widoczne są gołym okiem, ale zmiany formalne są odpowiedzią na zmiany kulturowe i cywilizacyjne. Te procesy komunikuje kolekcja.

Magazyn ceramiki (5) 2013, Fot. Mariusz Raniszewski
Magazyn ceramiki, Fot. Mariusz Raniszewski

Zbiór ceramiki zawiera chyba wszystkie formy naczyń – od miniatur po wielkie mega naczynia ponadmetrowej wysokości, które garncarze wykonywali na konkursy, by pokazać swój zawodowy kunszt. Mamy więc różne formy i typy naczyń codziennych o różnej funkcji i przeznaczeniu: do przechowywania płynów (bańki, dzbany, ładyszki), przenoszenia strawy na pole (dwojaki, trojaki), przygotowywania i przechowywania pożywienia (garnki do warzenia, dzieżki, misy, słoje, makutry, szabasówki dla ludności żydowskiej), a wreszcie do jedzenia – misy i talerze. Naczynia zdobione: kolorowe dzbany, dzbanuszki, misy i miski, służyły w chłopskich izbach do dekoracji, będąc kolorowym akcentem wnętrza. W takim charakterze obok wyrobów wiejskich czy małomiasteczkowych garncarzy pojawiły się pod koniec XIX wieku barwne fajansowe wyroby fabryczne z manufaktur w Lubyczy Królewskiej, Kole, Włocławku, stąd także ich obecność w zbiorach.

Magazyn ceramiki (4) 2013, Fot. Mariusz Raniszewski
Magazyn ceramiki, Fot. Mariusz Raniszewski

Ale wróćmy do pytania – co dzisiaj komunikuje nam ten imponujący liczebnie zbiór? Czy potrzebujemy multiplikowanych gwizdków, dzbanków, mis, które w masowej produkcji garncarzy w pobieżnym oglądzie w niewielkim stopniu różnią się od siebie? Dzisiaj, kiedy muzealne magazyny są przepełnione, ostrożniej podchodzimy nie tylko do kolejnego zakupu, ale także daru. Te zwielokrotnione rzeczy są świadectwem kolekcjonerskich czasów, w których zbierano dużo, nie po to, by wypełnić „pustkę magazynów”[6], ale także by pokazać głęboko ukryty indywidualizm rękodzielniczej produkcji. Wśród tych samych wyrobów przy dokładnym oglądzie można dostrzec, że każdy ma swój indywidualny rys (bywają np. naczynia niedoszkliwione, mające ślady po zetknięciu z „sąsiadem”, takie z przebarwieniami, bywają „zwichrowane” – będące świadectwem „gorszego dnia” garncarza, a może świadczące o tym, że wykonał je uczeń; to zaledwie kilka potencjalnych możliwości). W muzeum rzeczy – zarówno pojedyncze, jak i kolekcje – są do czytania. „Przepełnienie magazynów”, ślad działań naszych poprzedników, mówi o „złotych czasach”, gromadzeniu; ale czy „bez umiaru”? Czy też jest raczej opowieścią o kolekcjonerskim nienasyceniu w wydaniu muzealnym? O potrzebie zachowania jak największej liczby rzeczy? Może to przepełnienie jest spełnianiem idei muzeum w tamtym czasie?

Magazyn ceramiki (1) 2013, Fot. Mariusz Raniszewski
Magazyn ceramiki, Fot. Mariusz Raniszewski

[1] Całe przedwojenne zbiory muzeum uległy zniszczeniu, dlatego zarówno ta, jak i inne kolekcje były odbudowywane po wojnie

[2] Nie tylko ze względu na etiudę Andrzeja Wajdy „Ceramika iłżecka” z roku 1951 dostępną na: http://www.youtube.com/watch?v=KxHxVmiGsiw

[3] http://www.garncarz.com/

[4] http://www.necel.pl/

[5] Nieżyjący Franciszek Wiecheć

[6] W przypadku Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie dosłowną

 

 

Magazyn ceramiki (3) 2013, Fot. Mariusz Raniszewski
Magazyn ceramiki, Fot. Mariusz Raniszewski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s