Res musealiae: (Nie)Znaczenie znacznika

Znacznik, Piaski Duchowne, pow. sochaczewski, PME 57801 (fot. Krystyna Wodecka)

Autor: Małgorzata Jaszczołt

Znacznik do sadzenia roślin okopowych to narzędzie, powstałe najczęściej z kawałka samorodnej gałęzi (formy kulowatej), stożkowo zestruganej na końcu i zakończonej ostrym metalowym kutym rylcem. Ale znaczniki nie zawsze były zaopatrzone w żelazne części. Bywało, że wystarczał zwykły kijek.

Czytaj dalej „Res musealiae: (Nie)Znaczenie znacznika”

Res musealiae: Melodia do siewu

Siewnica słomiana, PME 52288 (fot. Edward Koprowski)

Autor: Małgorzata Jaszczołt

Sianie zboża następuje po uprzednim zaoraniu i zabronowaniu. Obecnie siew wykonuje się prawie wyłącznie przy pomocy maszyn – siewnic, ale jeszcze do lat 70. XX wieku siano w Polsce ręcznie – „z płachty” ze lub słomianej czy łubianej siewnicy.

Czytaj dalej „Res musealiae: Melodia do siewu”

Res musealiae: Przęślica czy maglownica. O nieoczywistych darach narzeczeńskich

Oświadczyny na Śląsku, Arch. PME Dep. Mich. 323

Autor: Małgorzata Jaszczołt

Miłość zawsze wymaga niematerialnego i materialnego przypieczętowania. Wymiar tego pierwszego zależy głównie od obdarzającej się miłością pary. To drugie jest znormalizowane obowiązującym w danym momencie w określonej kulturze zwyczajem.

Czytaj dalej „Res musealiae: Przęślica czy maglownica. O nieoczywistych darach narzeczeńskich”

Res musealiae: Prosto o prostych narzędziach orackich

Redlenie radłem ramowatym, Rudnik, 1977 rok, PME N. 16102 (fot. Piotr Szacki)

Autor: Małgorzata Jaszczołt

Wiosenna orka to zajęcie inaugurujące rok gospodarski. Patronuje jej św. Izydor, zwany Oraczem, będący jednocześnie patronem wsi i rolników. Jego święto obchodzone jest 15 maja, później niż przypadają wiosenne prace orne. Do rozpoczęcia wiosennej orki „nawołuje” inny święty –  Józef, w myśl powiedzenia: „Święty Józef laskę w ziemię kole, wyjeżdżajcie chłopy orać w pole”.

Czytaj dalej „Res musealiae: Prosto o prostych narzędziach orackich”

Res musealiae: Pascha, Pesach i forma na paschę

Forma na pasche, Rosja, PME 53199 (fot. Edward Koprowski)

Autor: Małgorzata Jaszczołt

Pojęcie „Pesach” oznacza w języku hebrajskim „przejść”, „ominąć” i odnosi się do żydowskiego święta, upamiętniającego wyzwolenie Żydów z niewoli egipskiej. Obchodzona 14 dnia miesiąca nissan przypada najczęściej w kwietniu (podobnie jak uzależnione od pełni księżyca ruchome święto Wielkanocy obchodzone przez katolików zgodnie z kalendarzem gregoriańskim, a prawosławnych – juliańskim).

Czytaj dalej „Res musealiae: Pascha, Pesach i forma na paschę”

Res Musealiae: Brony, bronowanie i zwiastowanie

Brona laskowa; PME 1490 (fot. Edward Koprowski)

Autor: Małgorzata Jaszczołt

W tradycyjnym procesie uprawy ziemi ważny był każdy etap, który – i od strony gospodarczej i od mentalnej – miał gwarantować pomyślność przyszłych plonów. Bronowanie należało do czynności pośrednich, którym nie było przypisywane tak duże znaczenie symboliczne, jak orce. Ta wielozadaniowa czynność polegała na rozdrabnianiu grud, zrównywaniu i wygładzaniu zaoranej ziemi, mieszaniu nawozów, oczyszczaniu pól od chwastów, a także na spulchnianiu przed zasiewem ziarna oraz przykryciu po zasiewie. Następowała zaraz po zaoraniu pola i po zasiewie.

Czytaj dalej „Res Musealiae: Brony, bronowanie i zwiastowanie”

Res Musealiae: Diabelskie widły do „nieczystej” pracy

Widły trójzębne, PME 20919 (fot. Edward Koprowski)

Autor: Małgorzata Jaszczołt

Prace w polu rozpoczynano zgodnie z warunkami atmosferycznymi – kiedy stopniały śniegi i obeschła ziemia (na przełomie marca i kwietnia). Pierwszą wiosenną pracą na roli było nawożenie pola obornikiem. Adekwatnie do uprawy stosowano obornik bydlęcy (uniwersalny do każdej uprawy), koński (pod zasiewy pszenicy), świński (na glebach piaszczystych) lub owczy (pod proso, len, konopie, groch, kapustę). Od końca XIX wieku używano także zielonych nawozów naturalnych, pozyskiwanych z roślin zasiewanych specjalnie przed siewem właściwych upraw (łubin, seradelę, wykę), a później nawozów sztucznych, przechodząc od rolnictwa ekstensywnego do intensywnego. Nawóz roztrząsano przy pomocy drewnianych wideł do gnoju (zastąpionych w wieku XX metalowymi) o ergonomicznym, lekko wygiętym profilu. Te dwudzielne widły posiadały wbite na drewniane zęby żelazne ostre narogi (trójzębne występowały bez okuć).

Czytaj dalej „Res Musealiae: Diabelskie widły do „nieczystej” pracy”

Res musealiae: Zielone sieci Gintra Ryborza

PME 57761 (fot. Edward Koprowski)
PME 57761 (fot. Edward Koprowski)

Autor: Małgorzata Jaszczołt

Ginter Franciszek Ryborz[1] ze wsi Przewóz w woj. opolskim jako ostatni w Polsce wyplata sieci rybackie – więcierze, komolce, kłonie, saki i podrywki… Pochodzi z rodziny o tradycjach rybackich sięgających wieku XVII. Jego ojciec był ostatnim w tej linii czynnym rybakiem (ze względu na zakaz połowu ryb na Odrze po 1945 roku na nim linia rybaków wygasła)[2]. Ale nauczony od ojca[3], nadal oprócz sprzętu rybackiego, wyplata z rosnącej nad Odrą wikliny wiersze, kosze na sieci i koszyki. Część z tych akcesoriów zaliczana jest dzisiaj do narzędzi kłusowniczych, dlatego jego wytwórczość nie ma w większości zastosowania praktycznego – jest głównie „sztuką dla sztuki” (rzemieślniczej). Sporadycznie jednak zdarzają się zamówienia wędkarzy i właścicieli stawów z rybami hodowlanymi (sprzęt do zastawiania, czerpaki, siatki do przechowywania ryb), wyplatane dzisiaj ze sznurka syntetycznego w żywym kolorze zielonym (który jest wg Pana Ryborza najbardziej optymalny do łowienia ryb – ponieważ „ryby taki lubią”[4]).

Czytaj dalej „Res musealiae: Zielone sieci Gintra Ryborza”

Res musealiae: Pasja kolekcjonerska. Kolekcja dzwonków Ewy Śliwińskiej

PME 39913 Europa, Fot. E. Koprowski

Wyrazem prywatnej pasji kolekcjonerskiej jest zbiór dzwonków Ewy Śliwińskiej. Do Muzeum przekazany został – zgodnie z jej życzeniem – w darze po śmierci kolekcjonerki w roku 1976. Kolekcja gromadzona była przez kilkanaście lat, momentami może bez głębszej refleksji nad wartością danego obiektu, ale z drugiej strony ukazująca ich zróżnicowanie jeśli chodzi o funkcję, formę, przeznaczenie, materiał i rozwiązania formalne. Wśród 140 okazów znajdziemy dzwonki polskie, ale także przywożone z całej Europy, również nieliczne pozaeuropejskie. W zbiorze reprezentację swoją mają dzwonki zaopatrzone w serce, ale też bezsercowe, o płaszczu otwartym i zamkniętym, blaszane gospodarskie oraz odlewane z mosiądzu o pięknych reliefach, pokazujące kunszt pracy ludwisarza, ale również drewniane i ceramiczne. Najbogatszy pod względem liczby jest zbiór dzwonków bydlęcych – głównie pasterskich (owczych, baranich, kozich, bawolich), kształtowanych z blachy – w którym jednak znajdziemy także mniej znane drewniane krowie kołatki. Liczne także są dzwonki końskie, w tym janczary do zaprzęgu zimowego. Odrębny zespół stanowią dzwonki dworskie oraz związane z czynnościami sakralnymi (kościelne, cerkiewne, świątynne buddyjskie i hinduskie) i obrzędowymi (afrykańskie). Pozostałe to plejada drobnych dzwoneczków z różnych części świata: niewielkich rozmiarów dzwonki rybackie, dzwonki sklepowe oznajmiające przybycie klienta, dzwoneczki przywiązywane w Indiach raczkującym dzieciom, dzwonki taneczne, dzwonki–ozdoby używane przy różnych okolicznościach, po pamiątkowe, galanteryjne dzwonki ceramiczne. Na wzmiankę zasługuje dzwonek odlany z brązu z orłami napoleońskimi. Ewa Śliwińska udokumentowała swój zbiór rysunkami, wraz z metryczkami, co ułatwiło później identyfikację większości przedmiotów (aczkolwiek część z nich pozostaje bez proweniencji).

Czytaj dalej „Res musealiae: Pasja kolekcjonerska. Kolekcja dzwonków Ewy Śliwińskiej”

Res musealiae: Refleksje z magazynu ceramiki PME

Magazyn ceramiki (2) 2013, Fot. Mariusz Raniszewski

Kolekcja ceramiki Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie liczy ponad 6000 muzealiów. Są to okazy z terenu Polski i – w mniejszym zakresie – Europy. Jest to największa kolekcja ceramiki ludowej w Polsce.

Co dzisiaj komunikuje nam ten imponujący liczebnie zbiór? Najstarszy okaz pochodzi z początku XIX wieku, pozostałe poprzez wiek XIX i XX sięgają współczesności. Znajdziemy w nim reprezentacje wszystkich reaktywowanych po wojnie przedwojennych ośrodków ceramicznych[1]: całe „zagłębie” kieleckie: Chałupki, Ostrowiec Świętokrzyski, Rędocin, Kąty Denkowskie, pobliską słynną Iłżę[2], ale także Medynię Głogowska, Pawłów i Urzędów z Lubelszczyzny, podlaską Czarną Wieś, Łukę, Kleszczele, Siemiatycze, Białą Podlaską i wreszcie archaiczną ceramikę ze Studzianego Lasu (wykonywaną techniką walcową), dla kontrastu bolimowską kolorową półmajolikę rodziny Konopczyńskich z łowickiego Bolimowa[3] i słynne wyroby warsztatu Neclów z Chmielna na Kaszubach[4]. Nie wymieniłam tu wszystkich znanych ośrodków, które w większości już w chwili obecnej nie funkcjonują. Z tych z tradycjami „trzyma się” zaledwie kilka, m.in. Rędocin, w którym pracuje 4 garncarzy, Brodła k/Krakowa, gdzie został ostatni garncarz, Rabka-Zdrój, Czarna Wieś Kościelna oraz wspomniany Bolimów i Chmielno. Jako kontynuacja kolekcyjnych założeń – gromadzenia przykładów ceramiki wg ośrodków ceramicznych – do muzeum trafiają także współczesne wyroby. Zestawienie przedmiotów tej samej kategorii z różnych okresów daje możliwość analizy porównawczej. Twórczość garncarska nie jest dziedziną, w której zmiany zachodzą diametralnie, materiał wyjściowy pozostaje ten sam, formy naczyń są te same, niekiedy pojawiają się zmodyfikowane lub nowe, zdobnictwo występuje jako kontynuacja dawnych wzorów lub wprowadzane są nowe ornamenty (np. jeden z garncarzy z Brodeł[5] stosował jako ornament wałeczkowy koła od dziecięcych zabawek), zmieniły się szkliwa (z ołowiowych na chemiczne) i sposób wypału – z pieca opalanego drewnem na elektryczne (ale niektórzy garncarze pozostają ciągle przy tych tradycyjnych). Nie wszystkie przetworzenia widoczne są gołym okiem, ale zmiany formalne są odpowiedzią na zmiany kulturowe i cywilizacyjne. Te procesy komunikuje kolekcja.

Czytaj dalej „Res musealiae: Refleksje z magazynu ceramiki PME”